Słyszałaś taki argument?
Ja tak – nie przekonuje mnie.
Nie chcę, aby moje dzieci mi służyły, chcę, aby przeze mnie doświadczyły miłości.
Nie wychowam ich pod warunkiem, że zostaną ze mną na starość. Dzieci są dla świata, nie do zatrzymania dla siebie. Nie muszą studiować ścisłego kierunku, przejąć rodzinną firmę, wyprowadzić się do max 60 km od rodzinnego domu.
To smutne i nie, ale… Nie muszą ze mną zostać.
Jak nie będę się starać, moje dziecko nie będzie chciało mieć ze mną kontaktu, nie będzie odbierać moich telefonów, a co dopiero opiekować się mną na starość i podać mi szklanki wody (osobiście wolałabym kieliszek prosecco
😉 )
Kasia Piasecka, standuperka, podaje dane, w których obliczono, że koszt wychowania dziecka wynosi ok. 180 tys. złotych. Śmieje się, że sobie „dwie dychy” odłoży, i na starość zapłaci, aby szklankę wody ktoś jej podał.
Fakt, że dzieci mają nasze DNA nie zobowiązuje ich do bycia na nasze zawołanie.
Ode mnie zależy, czy podadzą mi szklankę wody na starość.
Ode mnie zależy, czy będą przyjeżdżać z drugiego końca świata, gdy tylko mają taką możliwość, żeby mnie odwiedzić, czy z sąsiedniej ulicy będą mieć zawsze nie po drodze.
Zależy jaką relację stworzę i jak o nią zadbam.
Nick Vujicic, mówca motywacyjny, który urodził się bez rąk i nóg przyznał, że gdy dojrzewał żałował, że gdy będzie ojcem nie będzie mógł przytulić swoich dzieci. Miał rację.
Zrozumiał, jako dorosły człowiek, że od niego zależy, czy przytula się z dziećmi. Tworzy z nimi więź, daje im miłość. Dzięki temu, to one przybiegają do niego i go przytulają.
Pod zdjęciem na Instagrmie z dwoma córkami bliźniaczkami napisał
„When you pray for a miracle, you sometimes get two”, „Gdy modlisz się o cud, czasem dostajesz dwa” – taki Tata to ja rozumiem
<3