#2 Quitters never win, winners never quit.

Ci, którzy się poddają nigdy nie wygrywają, Ci, którzy wygrywają nigdy się nie poddają.

Zaczęłam biegać… w ogóle zaczęłam lubić sport. To dla mnie nowość. Za czasów szkolnych byłam wybierana jako któraś od końca, a nie od początku do drużyny, porównywałam się z koleżankami, jako ta o słabszej kondycji i umiejętnościach, ćwiczyłam w niemodnym stroju na wf. Czułam się niekomfortowo, gdy twarz robiła mi się czerwona jak burak i co 5 minut wycierałam pot z czoła.

Ale wiesz co?
Nie męczy się ten, kto nic nie robi. Nie upada ten, kto nie stoi. Ten, kto nie stoi, siedzi. A siedząc nie da się iść naprzód.

Nie zawsze widzę efekt moich działań. Nie zawsze – od razu – widzę ich efekt. Czasem, kilka dni zajmuje mi przerobienie sukienki, bo materiał okazuje się być „typem niepokornym” na którym czynność zamiast raz, muszę wykonać kilkanaście razy.
Nie siedzę i nie czekam. Nie poddaje się. Działam.
Pruję, poprawiam, robię przymiarkę, pruję, poprawiam, biorę wdech, pruję, poprawiam, robię przerwę i zbieram siły, pruję, poprawiam, robię sobie kawę, pruję, poprawiam, rzucam w kąt do zrobienia za jakiś czas, pruję, poprawiam, odpalam piosenkę „Możesz wszystko” Sound&grace, pruję, poprawiam i jest.

To jest trud, wytrwałość i pot.

Ale ja chyba lubię się spocić. Pot jest efektem pracy, jaka wykonałam. Nie wstydzę się go, jestem z niego dumna. Gdy się zgrzeję moja twarz ma kolor truskawek w sezonie. Jak można nie lubić truskawek? Gdy miałam 14 lat odbierało mi to pewność siebie, teraz, dzięki temu jestem w stanie zauważyć efekt mojego wysiłku i uśmiechnąć się do siebie, bo: Poci się ten, kto coś robi.

#wytrwałość #konsekwencja